BlogPowrót do listy aktualności

Wielopiętrowy poziom ryzyka. Bezpieczeństwo na placu budowy

beholder

Silhouette of construction worker

Polska budową stoi. A jak się ma bezpieczeństwo na placach budowy? Też stoi. Wciąż na wysokim poziomie ryzyka. W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy odnotowała 80 śmiertelnych wypadków w branży, trzykrotnie więcej niż w innych gałęziach gospodarki. W czym tkwi problem?

Walka ze statystyką 

Diagnozowaniem problemu i szukaniem sposobu na jego rozwiązanie zajmuje się od dawna Państwowa Inspekcja Pracy. Co roku kontroluje branżę i przygotowuje szczegółowe raporty. Wciąż zaostrzają się wytyczne BHP, kilka lat temu ruszyły pierwsze społeczne kampanie promujące bezpieczeństwo na budowie, w 2012 roku PIP zainicjowała konkurs „Buduj bezpiecznie“. Efekt? Liczba wypadków maleje, ale wciąż nie na tyle, by stracić czujność. Tym bardziej, że w latach 2001 – 2005 w budownictwie odnotowywano już spadek liczby osób poszkodowanych do poziomu, jaki mamy dzisiaj. Spadek związany był wtedy z wywołanym kryzysem chwilowym spadkiem dynamiki w przemyśle, a gdy w kolejnych latach wskaźniki znów poszły w górę postęp w bezpieczeństwie okazał się złudzeniem. Czy obecnie tendencja spadkowa utrzyma się? Trudno ocenić. Pewne jest jedno, do znacznego obniżenia statystyk bardzo nam daleko.

Wypadki oznaczają, że kolejni budowlańcy, fachowcy w swojej dziedzinie muszą rezygnować z pracy. Branża budowlana nie może sobie na to pozwolić. Dlatego bezpieczeństwo leży w interesie zarówno wykonawców jak i osób na wszystkich szczeblach organizacji wznoszących konstrukcje.

Moda na bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo jest obecnie w modzie. Lubimy bezpieczne samochody, co nie znaczy, że nie muszą być szybkie, lubimy dbać o to, by nikt nie wyrządził nam krzywdy w internecie, nie oszukał na zakupach. Czujemy się świetnie na lotniskach i w samolotach wiedząc, że najwyższy poziom bezpieczeństwa serwują w przemyśle lotniczym nie tylko technologia, ale i przeszkoleni ludzie, działający według szczegółowych procedur. Aż dziwi fakt, że odbijając kartę i wchodząc na teren budowy, tak łatwo jest potrzebę bezpieczeństwa odwiesić na wieszak.

Wśród głównych przyczyn wypadków wciąż w ścisłej czołówce plasują się poślizgnięcia i potknięcia stanowiąc prawie 20% wszystkich zdarzeń. Na drugim miejscu są uderzenia przez spadające przedmioty, na trzecim upadki z wysokości. Skoro mówimy o skutkach warto wspomnieć także przyczyny. Do głównych należ brak nadzoru, tolerowanie przez sprawujących kontrolę odstępstw od przepisów i zasad bhp oraz stosowania niewłaściwej technologii, w końcu nieprawidłowy podział pracy lub rozplanowanie zadań́.

Wymieniając te przyczyny bez zasygnalizowania w jasny sposób kontekstu budowy można je odnieść do niepowodzeń w niemal wszystkich innych dziedzinach naszej działalności.

Weźmy dla przykładu internetową firmę developerska budującą i obsługującą portal cieszący się dużym zainteresowaniem. Korzystając z zaawansowanych narzędzi do monitorowania swojej pracy są w stanie przewidywać niepowodzenia i ich konsekwencje. Odstępstwa od zasad, wykorzystanie niewłaściwej technologii i złe planowanie zadań skutkuje awariami, błędami i w końcu krachem inwestycji. Na szczęście nikt przy okazji nie doznaje uszczerbku na zdrowiu jak w przypadku pracy z ciężkim sprzętem. Do takich niepowodzeń w branży informatycznej nie dochodzi jednak często. To za sprawą technologii, która zabezpiecza, informuje i pomaga zapobiegać porażkom. Monitorowanie ruchu na stronie internetowej pomaga przewidywać obciążenie serwerów i uprzedza o potrzebie reakcji zanim problem wystąpi.

Technologia bezpieczeństwa

Wyobraźmy sobie plac budowy, który korzysta z podobnego rozwiązania. Osoba sprawująca nadzór na budowę nie działa doraźnie kontrolując inwestycję osobiście, korzysta z bezprzewodowego systemu monitorowania. Wie ile osób przebywa na budowie, czy w określonym miejscu przebywa ich za dużo, czy wszyscy mają kaski, odpowiednie ubranie ochronne, dostaje powiadomienie, gdy ktoś upada. Analiza konstrukcji, którą w czasie rzeczywistym zbierają odpowiednie czujniki sygnalizuje, że konstrukcja jest obciążona, grozi zawaleniem, że ciężki sprzęt odchylił się od normy i może się przewrócić. Wszystko na ekranie komputera tuż przed oczyma głównego nadzorcy. Na pracowników, którzy lubią brawurę system działa prewencyjnie, bo przecież nadzorca dostanie sygnał jeśli kask zniknie z czoła na dłużej niż potrzeba do przetarcia czoła. Takie rozwiązanie jest już w zasięgu ręki każdej firmy budowlanej. Oprogramowanie to nie efekt wybujałej wyobraźni, ale pracy inżynierów oprogramowania, mających doświadczenie w zarządzaniu projektami i zespołami, którzy stworzyli rewolucyjne rozwiązanie dla branży budowlanej – Beholder.IO.

Zamknięcie ogromu budowy w internetowej aplikacji do niedawna było nie do pomyślenia. System informatyczny nie ma przecież pełnego zastosowania tam, gdzie potrzeba przede wszystkim tężyzny fizycznej i działania ciężkiego sprzętu. Czasy się zmieniają, a technologia dzięki czujnikom, które są w stanie dostarczyć bezprzewodowo informacje o nieskończonej liczbie parametrów mogą ułatwić nie tylko konstruowanie, ale i realnie wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa.

Statystyki nie kłamią. Zachęta do stosowanie środków bezpieczeństwa zbiorowego to nie pobożne życzenia Państwowej Inspekcji Pracy i szkoleniowców BHP. Każdy wypadek to realna strata i konsekwencje zdrowotne, moralne, prawne i finansowe. Na koniec pytanie klucz. Co się bardziej opłaca?

Powrót do listy aktualności